Bębenek: Najważniejsze jest być | W trakcie 4. Memoriału J. Kuliga i M. Bublewicza sporo kibiców dopingowało zeszłorocznych zwycięzców Michała Bębenka i jego barta Grzegorza. „Lokalna” załoga tym razem nie powtórzyła sukcesu z 2009 roku, ale jak powiedział nam później Michał Bębenek nie wynik był najistotniejszy.
Tutaj najważniejsze jest, aby być. To jest jakby cel nadrzędny. I oczywiście jesteśmy tutaj i prezentujemy to, co prezentowali Ci, których niestety między nami nie ma: Janusz Kulig i Marian Bublewicz. Ci, który byli wspaniałymi kierowcami, sportowcami, zawodnikami. Jest to poświęcone ku ich czci i pamięci. Jak mówię: najważniejsze jest być, pokazać ludziom, kibicom młodszym i starszym, przybliżyć im trochę ich sylwetki. I aby również poznali nasze samochody rajdowe :) - przyznał kierowca, który chwalił wielicką publiczność - Oceniam ich bardzo dobrze, wzorowo. Tutaj w Małopolsce mamy cudownych kibiców. To jest coś pięknego, proszę zobaczyć ile tutaj ludzi się zgromadziło, jakie jest zapotrzebowanie na tego typu imprezy. Niestety nie ma to do końca przełożenia w mistrzostwach Polski, gdzie wydaje mi się powinien Polski Związek Motorowy położyć na dobry przekaz tego i na pewno wszystkim żyłoby się lepiej.
Michał Bębenek powiedział także o swoich planach na sezon 2010: Nie wiem. Jeszcze cały czas mamy jakby trochę mętlik w głowie. Ponieważ różnego rodzaju pomysły chodzą po głowie. Mamy długi sezon, osiem eliminacji, ciężko jest zorganizować budżet, czy to na N – grupowego Lancera, czy to na S2000, które jest moim marzeniem. Będziemy musieli w najbliższych dniach jakąś opcję podjąć i jakąś decyzję, ale jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić. Nic konkretnego nie ma.
Zapytaliśmy Bębenka o rajdowy kalendarz na 2010 rok: Każdy ma mieszane uczucia z tym związane. Ja uważam jedną rzecz: mamy gdzie w Polsce organizować rajdy, dwie rundy by na pewno zorganizowano. Czy choćby Rajd Karkonoski, który wyleciał z kalendarza, bardzo piękne, ciekawe trasy. Mamy tutaj tak naprawdę gdzie się ścigać, gdzie organizować rajdy. Czy niech będzie to kolejny szutrowy, niechby Kormoran wrócił i tak dalej i można wymieniać bardzo długo. Ja najbardziej ubolewam nad jedną rzeczą, że około czterdziestu czy pięćdziesięciu samochodów wyjedzie z Polski i pojedzie właśnie zagranicę, wszelkiego typu rzeczy jak hotele, wszystkie pieniądze zostaną u naszych sąsiadów, a dlaczego my mamy nie wspierać naszych regionów, tam gdzie są rajdy, Świdnica, Walim, Jelenia Góra, to nie są jakieś naprawdę zamożne regiony. Ci ludzie naprawdę się cieszą, kiedy przyjeżdża cała kawalkada tych sprzętów, naprawdę jakiś fragment tego terytorium żyje i ludzie się cieszą się z tego, a tutaj będziemy musieli wyjechać zagranicę…
Sponsora, który działa na Polskim rynku, nie interesuje reklama za granicą w żadnym wypadku. Ja "ćwiczyłem" ten temat już wielokrotnie. Myślę natomiast, że skoro tam mają być rajdy i jest taki pomysł, to OK, ale niech PZM lub ktoś, kto jest odpowiedzialny za kalendarz, skomponuje taką oprawę medialną, żeby ten sponsor polski był zadowolony. Aby ten rajd w Mladej Bolesław czy gdzieś indziej, był tutaj w Polsce odpowiednio pokazany.
(Wojciech Fuk) |