Komentarze zawodników po pierwszym etapie | Zapraszamy do przeczytania wywiadów, których udzielili zawodnicy na mecie pierwszego etapu Rajdu Dolnośląskiego. Jest sporo do lektury...
Michał Bębenek: Wszystko zgodnie z planem. Odcinki były ciekawe, bardzo nam się podobały, trasa czysta, nawet po przejazdach zawodników RPP droga nie była zabrudzona. Nic nie zmienialiśmy w ustawieniach auta. Przewagę mamy dosyć sporą, zobaczymy jaka będzie jutro pogoda, ale na pewno nie będziemy się wieźć. Postaramy się godnie zakończyć dzień.
Kajetan Kajetanowicz: To był fajny dzień, mimo tego, że krótkie, odcinki były dosyć trudne. Ostatnia próba była bardzo fajna, wąska, dużo się na niej dzieje. Na Międzylesiu przy 150km/h tył się odkleił i mieliśmy wiele szczęścia, ale zareagowaliśmy szybko, czas był tylko o sekundę gorszy od poprzedniego przejazdu. Mogliśmy stracić tam więcej niż czas, więc cieszę się z tego jak jest. Udało się nam poprawić trzecią pętlę, a nie byłem pewien czy jest to możliwe.
Bryan Bouffier: Poziom jest bardzo wysoki, dobrze jest walczyć z takimi zawodnikami.
Leszek Kuzaj Walka była wspaniała. Żałuję tego kapcia z trzeciego odcinka, straciłem tam 5-6 sekund. Popełniłem drobne błędy w ustawieniach samochodu, był on za twardy i podsterowny w ciasnych zakrętach. Mam nadzieję, że uda się to skorygować na jutro. Ale cieszę się, rzuciłem to co mnie gnębiło, auto funkcjonuje właściwie, silnik jedzie, to powody do radości. Zależało mi żeby wygrać więcej oesów, ale traciłem. Prędkości szukałem w wolnych zakrętach, ale cały czas było za szybko. Ze Skodą nie dane mi było zrobić zbyt wiele kilometrów testowych. Tak jak jest, rzutem na taśmę i niedawno ze szpitala, to jestem zadowolony.
Nie zastanawiam się teraz nad stratą do Kajetana, wiem, że będę walczył. Będę dopiero analizował w głowie jutrzejsze oesy. Kajtek jedzie fantastycznie, ma za sobą wiele testów, a ja pół roku z głowy. Bardzo mi zależy na tym, żeby dowieźć Skodę do mety.
Tomasz Kuchar: Zaczęliśmy dobrze tę pętlę, nawet wygraliśmy pierwszy i drugi oes, no ale później przydarzył się kapeć. Najgorsze z tego jest to, że trafił się na hamowaniu przed ciasnym lewym zakrętem, nie miałem szans się zmieścić, przywaliłem jeszcze w taką ścianę z trawy. Szkoda, bo dosyć nieźle szło. Było super, jak wszystko dobrze gra to mogę wygrywać oesy z Bryanem i cieszę się z tego niesamowicie. Ten kapeć pogrzebał wszystko na co mogliśmy liczyć. Duże rozczarowanie.
(wacek) |