Rajdy|Formuła 1|GSMP|Wyścigi|OffRoad|Rallycross|Inne| 
TopRally.pl
Trzech Panów Q:
Najobszerniejsza w internecie baza osiągnięć:

- Janusza Kuliga,
- Leszka Kuzaja i
- Tomasza Kuchara
Współpraca
Jeżeli chcesz współtworzyć nasz serwis rajdowy lub posiadasz materiały, które chciałbyś aby się tutaj znalazły - napisz do nas:
redakcja[malpa]toprally.pl.
Aktualności
2009-07-30 00:24
Quo Vadis Formulae 1?
A zdawać by się mogło, że zamknięcie Kupieckich Domów Towarowych w Warszawie będzie tragedią miesiąca. Nic podobnego – stałych komentatorów na Onecie bardziej rozgrzał fakt odejścia z Formuły 1 zespołu BMW Sauber, którego barw dzielnie broni obecnie polski kierowca – Robert Kubica.

Stało się. Bezwzględna konkurencja śmiała zniszczyć wspaniały misterny plan niemieckiego zespołu i z nieskrywaną radością postanowiła być w tym sezonie lepsza, mimo iż BMW już od dwóch lat zapowiadało, że rok 2009 rezerwują sobie na zdobycie mistrzostwa, a od połowy ubiegłego sezonu pracowało nad tegoroczną konstrukcją. Najnowszy bolid może nie dorównuje Loli z 1997 roku, jednak był przyczyną kompromitacji, z jaką zespół nigdy wcześniej nie musiał się zmierzyć. I nic nie pomogą tutaj fani krzyczący niczym na meczu Legii „Nic się nie stało”, ten sezon jest dla stajni z Hinwil stracony. Optymiści mieli nadzieję, że to tylko czkawka, w pełni wyleczalna (vide McLaren czy Ferrari), stronnictwo fatalistów od początku widziało w tym jednak początek końca zespołu. Jak to podczas kryzysu się zdarza – rację mieli ci drudzy.

Kierownictwo niemieckiej stajni postanowiło skutecznie zepsuć środowy piękny (?) poranek wielu Kubicomaniakom i poinformowało, że z końcem tego sezonu zespół BMW Sauber F1 przestaje istnieć. Na wszystkich portalach z komentarzy wylewała się strumieniami gorycz, jak to? A co teraz z Robertem? Na szczęście szukający sensacji mości dziennikarze natychmiast uraczyli nas swoimi przewidywaniami: sezon 2010 – Scuderia Ferrari – Fernando Alonso, Robert Kubica. Plan niezwykle atrakcyjny, ale czy mający cokolwiek wspólnego z rzeczywistością?

Czego możemy się jeszcze spodziewać? Kto następny wypadnie z tej karuzeli? Postanowiliśmy wyciągnąć nasz zestaw „Mały Nostradamus” i przeprowadziliśmy symulację faktów, które z pewnością nastąpią już niedługo:

Formuła 1 nie jest już dobrym miejscem na ulokowanie miliardów przeznaczonych na promocję marki – tak stwierdza Renault i postanawia wycofać się z wojaży. Nikt na tym nie ucierpi – wiele osób marzy wprost o odejściu Flavio Briatore, Alonso przecież podpisał kontakt z Ferrari, będąc jeszcze w przedszkolu, a po Piquecie i tak nikt się niczego nie spodziewa.

Toyota już w godzinę po konferencji prasowej BMW wydaje własne oświadczenie, w którym zapewniła, że nie ma najmniejszych planów rezygnować z F1. W związku z tym na ich odejście poczekamy prawdopodobnie do grudnia - pięć miesięcy to tyle ile minęło od ostatniego solennego zapewnienia szefów BMW, że absolutnie nie rozważają rezygnacji ze sportu.

Dzięki odejściu Japończyków Williams nie musi już trzymać w swoim zespole Kazukiego Nakajimy, który cudem znajdzie sobie miejsce w nowym zespole Manor. Jego partnerem zostanie nie kto inny, tylko… Robert Kubica, któremu wszystkie pozostałe opcje spaliły na panewce: Ferrari po wygraniu w 2009 roku ostatnich siedmiu wyścigów zdecydowało się ponownie podpisać kontrakt z Michaelem Schumacherem, Renault wycofało się, zaś Brawn GP po kiepskiej drugiej połowie sezonu utracił sponsoring Virgin i dołączył do grona takich tuzów jak Force India czy ś.p. Super Aguri, walcząc o przetrwanie na końcu stawki, do czego obaj kierowcy zespołu przywykli na tyle, że bez wahania podpisali kontrakt na kolejny sezon.

Przez odejście Renault bez silników został RedBull. Po wspaniałym sezonie 2009 zakończonym na drugim miejscu za Ferrari i tuż przez McLierem ( który zresztą uatrakcyjnił dalszą część sezonu kolejną aferą szpiegowską – tym razem ludzie wynajęci przez stajnię z Woking okradli z dokumentacji zespół Force India), zespół był w kropce. Na szczęście austriacki potentat nauczył się już, że może kupić wszystko, więc postanowił wejść w posiadanie pakietu większościowego firmy Cosworth i tym samym zaopatrzył się w świetnej klasy, całkiem wybuchowe silniki.

W międzyczasie wybrany zostaje nowy prezydent FIA. Ku wielkiemu zaskoczeniu do wyborów ponownie staje Max Mosley i dzięki jednemu głosowi Berniego ponownie zostaje wybrany na stanowisko. Ot, przykład demokracji. Żeby nie było nudno, Max postanawia wprowadzić małe zmiany dotyczące systemu punktacji: kto wygrywa pierwsze GP jest mistrzem świata, kto drugie jest v-ce mistrzem itd.

Podsumowując, na sezon 2010 w F1 mamy ponownie tylko 10 zespołów: Ferrari, RedBull, McLaren, Brawn GP, Williams, Toro Rosso, Force India, Manor, Campos i US F1. Trzy ostatnie zespoły, które właśnie pojawiły się na arenie F1 obsadzili znani i lubiani … no może znani zawodnicy – Pedro de la Rosa, Ralf Schumacher, Jacques Villeneuve, Alex Wurz a obok nich cudowne dzieci – Perez i Mansell Jr. No bo przecież po odejściu Piqueta mamy tylko jednego Juniora wielkich mistrzów – Nico Rosberga, który postanowił zmienić image i dokleja sobie brodę.

Na szczęście w stawce oprócz debiutantów takich jak Campos czy Manor, pojawił się jakże zasłużony dla sportów motorowych zespoł Lola. Weteran 152 grand prix, zdobywca 45 punktów korzysta z okazji po tym, jak odmówiono mu licencji w standardowym postępowaniu i wykupuje, posiadane uprzednio przez BMW, 80% zespołu Sauber. Pary jak zazwyczaj wystarcza zespołowi na pierwszy wyścig. Co prawda obecnie nie da się już nie zakwalifikować do wyścigu, jednak dla Loli postanowiono zrobić wyjątek i po tym, jak w kwalifikacjach do otwierającego sezon GP Australii ich bolidy były o 5 sekund na okrążeniu wolniejsze od reszty stawki, wspaniałomyślnie oszczędzono kierowcom wstydu, wykluczając ich z dalszych startów.

Zmiany w kalendarzu są na szczęście kosmetyczne – wywalono Monzę, Spa, Nuerburgring i wcześniej zapowiadany Donnington, w zamian mamy GP Pakistanu, Indii, Korei Pd. i Timoru Wschodniego.

Sezon 2010 to wielka klapa, ale dzięki nowemu systemowi punktacji jeden wyścig (ostatni) wygrywa Fisichella w barwach Force India.

THE END (Czy aby na pewno?)




(impishgrin)
Dodaj do:

(janek)
Inne / Kartka z Kalendarza... /
2010-11-13 23:32:00Top50 Wszechczasów - 31. Phil Hill2010-08-24 15:17:00Top50 Wszechczasów - 32. Sebastian Vettel2010-07-02 11:56:00Top50 Wszechczasów - 33. Mike Hawthorn2010-06-12 16:13:00Top50 Wszechczasów - 34. Clay Regazzoni2010-03-15 21:09:00Top50 Wszechczasów - 35. Jacques Villeneuve2009-12-27 23:59:00Top50 Wszechczasów - 36. Carlos Reutemann2009-11-01 15:45:00Top50 Wszechczasów - 37. Jenson Button2009-10-29 22:56:00Top50 Wszechczasów - 38. Denny Hulme2009-09-10 18:54:00Top50 Wszechczasów - 39. Jacques Laffite2009-08-29 15:04:00Top50 Wszechczasów - 40. François Cevert
Kalendarze:
    Medaliony Motoryzacji - Janusz Kulig
    Tomik poświęcony śp. Januszowi Kuligowi. Wspomnienia bliskich, znajomych, dziennikarzy i kibiców. Biografia, historia startów, ostatni wywiad oraz zdjęcia i filmy o Januszu Kuligu.

    Więcej informacji 



    Logowanie
    Login:
    Hasło: 
    © 2000-2014 Copyright by TopRally.pl, All Rights Reserved 
    Ta strona używa Cookies

    Informujemy, iż w serwisie TopRally.pl są wykorzystywane pliki cookies. 

    Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies i rezygnacji z możliwości ich stosowania w swojej przeglądarce internetowej.

    Więcej informacji na temat stosowania plików cookies znajduje się w Polityce Prywatności.

    Kliknij przycisk Akceptuj Cookies, aby zaakceptować Cookies.

    Akceptuj cookies