Pierwszy dla Hummera! | Po krętych, deszczowych i – przede wszystkim szutrowych – odcinkach przyszła wreszcie pora na prawdziwą pustynię. Pierwsze próby nie były idealne dla wydmuszki z włókna węglowego nawleczonej na solidną ramę z petardą w postaci silnika Corvetty z tyłu, czyli Hummera H3 zbudowanego przez zespół Robby Gordona. Na pustyni jednak, tylnonapędowy potwór pokazał, że nie na darmo jego zwycięski kierowca czekał na pustynię jak na zbawienie. Prawdziwy Dakar, właśnie rozpoczęty...
Robby zwyciężył w zaskakujący sposób. Po pierwsze nie pojawił się na żadnym z międzyczasów (ten sam problem z GPS’em, który spotkał już Hołka), a gdy już jego nazwisko i numer 302 pojawiły się na tabeli, to przesunęły całą stawkę o jedno miejsce w dół. Wyluzowany Robby wygrał o zaledwie sekundę (na 203 kilometrach!!!) z liderem rajdu, Peterhanselem. „Peter” nie miał większych problemów po drodze poza krótkim przyhamowaniem przez jednego z quadowców.
Tuż za zwycięskim duetem zjawiła się cała zgraja fabrycznych Touaregów prowadzonych przez Al-Attiyaha (+2:26 oraz kapeć po drodze), Sainza (+3:04, wciąż podziwiamy Hiszpana za równą jazdę), De Villiersa (+4:14 rola „woziwody” , a raczej „wozipółośki” dla reszty zespołu po wczorajszej klapie) oraz Marka Millera (+6:14, równe, pewne tempo i trzyma swoje VW w jednym kawałku od początku rajdu).
Najlepsza polska załoga wśród kierowców – Hołowczyc/Fortin – uplasowała się dziś na 17 miejscu ze stratą 19 minut i jednej sekundy.
Po oesie prowadzenie „Petera” wynosi już 7 minut i 36 sekund nad Sainzem. Trzeci Al-Attiyah traci 9 min i 56sek. , czwarty Mark Miller już 19:25, a duet Nissan Overdrive traci odpowiednio 59:30 (Alfie Cox) oraz 1h i 38 sekund (Hołek). Tuż za nimi dyszą Carlos Sousa w Mitsubishi Lancerze (+1h 3 minuty) i Robby Gordon w swoim wehikule (+1:04,53).
W stawce motocykli zwyciężył wczorajszy „mechanik” Marc Coma. Problemy zarówno z temperaturą jak i najprawdopodobniej „chrzczonym” paliwem spowodowały iż musiał zdrowo pogłówkować, by dopiero dmuchając przez przewód do zbiornika paliwa (i tworząc przez to ciśnienie) zdołać odpalić swojego KTM i dotrzeć do mety. Dziś takich problemów nie było i Hiszpan odrobił trochę czasu. Drugi był David Casteu na lekkim Sherco (+2 min 4 sek.), Cyril Despres zajął trzecie miejsce (+3:14), a Kuba Przygoński znów pokazał się ze świetnej strony. Siódme miejsce Polaka z Orlen Teamu i strata 8:43 budzi respekt. Jacek Czachor był 26 (+18:02), Jarmuz 55 (+36:47), a Marek Dąbrowski 61 (+38:53).
Po oesie prowadzenie nadal należy do Despres,drugi jest Casteu (+8:53), a trzeci Rodrigues (+23:45). Marc Coma jest szósty i traci 38 minut i 50 sekund. Pierwszy z polaków, Jacek Czachor zajmuje 18 pozycję (+1:41,44), a 21 jest Jakub Przygoński (+1:53,45).
Stawkę Quadów wygrali bracia Petronelli, pierwszy był Alejandro, a drugi Marcos (+1:06). Rafał Sonik przyjechał na metę dziesiąty (+24:10). Po odcinku prowadzi jednak Marcos Petronelli przed swoim bratem (+8:15), a trzeci jest Halpern (+26:50). Rafał Sonik jest już czternasty, lecz traci 4 godziny i 29 sekund.
Robby Gordon:Dzisiejszy odcinek z dużą ilością trawy cytrynowej (camel grass) był dla nas perfekcyjny. To na takim właśnie terenie, Hummer spisuje się najlepiej. Jestem szczęśliwy, że udało nam się powrócić po wczorajszych problemach. Dwa razy utknąłem, a silnik się przegrzewał i straciliśmy godzinę. Zwycięstwo oesowe nic dla nas nie znaczy. Jesteśmy tutaj, by wygrać cały rajd. Na piaszczystych wydmach powinniśmy sobie dobrze poradzić. W tym roku straciliśmy na tych „odcinkach z WRC” mniej czasu niż rok temu. Różnica jest mniejsza, więc to od nas zależy czy będziemy pracować dość ciężko, by tu wygrać.
Carlos Sainz: Gordon jest bardzo szybki, podobnie Nasser. Problem w tym, że złapał dziś dwa kapcie. Ja się zgubiłem i na tym straciłem trochę czasu. Tak czy siak nie mogłem jechać aż tak szybko. Na Dakarze każdy dzień to nowy test. Jutro przed nami długi oes, to będzie sądny dzień. Musimy być w formie i złapać odpowiednie tempo.
(wacek) |